Felietony | Elżbieta Misiak-Bremer | 15 lutego 2012

Śnieg w lutym? Sensacja!

Wielka sensacja, temat numer jeden we wszystkich informacjach. Spadł śnieg! W Warszawie ponoć dwadzieścia centymetrów! W lutym! Temat numer dwa, rywalizujący ze śniegiem, to premia dla pana Kaplera. Pół miliona złotych! Wcześniej przez dwa tygodnie nie mówiono o niczym więcej, niż o tragedii półrocznej Madzi.

Madzia, jej rodzina, Rutkowski, to były tematy wszystkich rozmów, dywagacji, debat i wywiadów.
Tak funkcjonują nasze media. Muszą zajmować się tylko tym, co z całą pewnością jest sprzedawalne. I nikt z ekranu nie usłyszy, że wprawdzie śnieg może trochę utrudniać ruch drogowy, ale nie jest absolutnie niczym u nas zaskakującym o tej porze roku. Stadion, który trudno się uruchamia, jest wg. zgodnej opinii znawców najpiękniejszy w Europie, zbudowany taniej, niż inne. To wszystko jest bez znaczenia wobec kilku drobiazgów, które łatwo się „sprzedają” medialnie. Niedopuszczenie do wypłaty premii dla budowniczego stadionu stało się sprawą dla mediów najważniejszą.
A kto zajmować chciałby się procesami sędziów w sprawie własnych płac? Kto raczy zwrócić uwagę na sędziego rodzaju żeńskiego, która walcząc o pensje dla członków „Justicji” mówi o obniżeniu „statusu rangi” zawodu sędziowskiego? Na co zasługuje sędzia o takim „statusie rangi” umysłu?
A komu się chce zrozumieć i tłumaczyć reformę emerytalną? To przecież zbyt trudne i „niesprzedawalne” w porównaniu z Kaplerem, więc po co. Kogo obchodzi propagowanie motywacji, jaką kieruje się rząd, premier, który spokojnie bez reformy może rządzić następne cztery lata i nawet znowu wygrać wybory, a na reformie tylko traci poparcie? Dlaczego to robi? Może warto w mediach zauważyć, że naprawdę ważne dla Polski jest myślenie i działanie poza perspektywą najbliższych wyborów. 
A brak obwodnic Warszawy, w tym z powodu jednej ryby kogoś obchodzi? Czy ktoś zdobył się na pomyślenie, ile złego w ekologii robi kumulowanie ruchu tranzytowego w mieście w porównaniu z krzywdą jednej ryby w jednym stawie?
Te tematy nie istnieją w niekończących się debatach polityków. Politycy dostają od dziennikarzy wszędzie, w każdym medium te same pytania i gadają nie tym, co ważne. Mają Madzię, Rutkowskiego, potem Kaplera i dwadzieścia centymetrów śniegu.